Eliza Segiet ’s Magnetic Peoplehas : A Critical Elucidation by Andrzej Dębkowski / Translated by Artur Komoter

Eliza Segiet

 

***

Poetry is a mystery and like every mystery we try to explore it. It’s a kind of spontaneous speech, trance and prayer at the same time. Because writing poems is a bit like painting on porcelain. You have to move very skillfully so as to not cause a catastrophe, to not break the proverbial porcelain cup.
The poetics of text is nothing else but the ability to lead the reader somewhere or to introduce them into different states of consciousness. It’s a blink of an eyelid and tingling in the back. Some consider this state a pure language game, others an inspiration, for some it is a form of self-therapy, for others a type of dreaming, and even others claim that someone is leading the hand. And although none of these versions rule each other out, poetry is really all that.
Poetry of Eliza Segiet contained in the book Magnetic Peoplehas a broader dimension and is like a mere breath. In these poems there is something cognitive, because they open up to the outside world and the inner world, the one that is in her, which she occasionally shares with us — readers. However, her poetry really lies between the attempt to know and the inability to know. The poet knows perfectly well that apart from trying and wanting to know, an ecstatic aspect called inspirationis also needed. She looks at the world through thick glass, which causes the image to undergo peculiar deformations, but thanks to this deformation she can say more. She says more and goes deeper…
In her book, the poet puts down elementary questions about the essence of existence, like philosophy and theology. Only that she puts them together in her own language and that these are often questions with no answer. There is none, because there cannot be one, she leaves it to the reader and therefore the book gains a universal character. There is no room here for trivial things, which may be of importance to a very narrow audience. The poet thinks and looks much wider. She wants to reach these decks of human sensibility, which have not been entirely opened up as of yet. A difficult art it is, but Eliza Segiet has succeeded. The poet’s self-awareness is so great that it’s easy for her to compare emotions. And this is very important in today’s poetry, so much deprived of self-criticism. She already knows that modesty and self-awareness in poetry is her great win. When you read poems from the volume Magnetic People you have an irresistible impression that the author treads on fragile ice, which is about to crack. Nothing further from the truth. The next verses only confirm the strength and magic of her poems. They are pure, as if stripped of imperfections. Short, synthetic, but not without depth and reflection, which is indispensable to poetry. The author senses what is needed, what calms down, what stimulates, and what is only insipid writing, that’s why she can successfully avoid rocks protruding from the waters of the poetic view of the world.
When Eliza Segiet dresses her poems in words, it seems that she tells her life. What happened in reality. What exists. She looks at life with great hope, although she knows that it sometimes escapes from one’s hands. And it is as if what is carefully written down line by line never really happened. This is the great magic of literature, the great magic of the human mind that can come up with such great verses.
Translated by Artur Komoter
***
Poezja jest tajemnicą i jak każdą tajemnicę próbujemy ją zgłębić. To rodzaj żywiołowej mowy, transu i modlitwy jednocześnie. Bo pisać wiersze to trochę tak, jakby malować na porcelanie. Trzeba bardzo umiejętnie poruszać się, żeby nie doprowadzić do katastrofy, nie stłuc przysłowiowej porcelanowej filiżanki.
Poetyckość tekstu to nic innego, jak umiejętność wyprowadzenia czytelnika gdzieś lub wprowadzania go w odmienne stany świadomości. To mgnienie powieki i mrowienie na plecach. Jedni uważają ten stan za czystą grę językową, inni za natchnienie, dla jednych to forma autoterapii, dla innych rodzaj śnienia, a jeszcze inni twierdzą, że ktoś tę rękę prowadzi. I chociaż żadna z tych wersji się nie wyklucza, poezja tak naprawdę jest tym wszystkim.
Poezja Elizy Segiet zawarta w książce Magnetycznima wymiar szerszy i jest niczym tchnienie. W tych wierszach jest coś poznawczego, bo otwiera się na świat zewnętrzny i na świat wewnętrzny, ten który jest w niej, a którym od czasu do czasu dzieli się z nami – czytelnikami. Jednak jej poezja tak naprawdę rozpina się pomiędzy próbą poznania i niemożnością poznania. Poetka doskonale wie, że oprócz próby i chęci poznania potrzebny, jest jeszcze aspekt ekstatyczny zwany natchnieniem. Przygląda się światu przez grube szkło, przez co obraz ulega swoistym odkształceniom, ale dzięki tej właśnie deformacji może mówić więcej. I mówi więcej i sięga głębiej…
W swojej książce poetka stawia elementarne pytania o istotę istnienia, podobnie jak filozofia i teologia. Tyle tylko, że stawia je w swoim własnym języku i że są to często pytania, na które nie ma odpowiedzi. Nie ma, bo być nie może, to pozostawia czytelnikowi i dlatego książka nabiera charakteru uniwersalnego. Nie ma tutaj miejsca na rzeczy błahe, takie, które być może mają znaczenie dla bardzo wąskiego grona odbiorców. Poetka myśli i patrzy o wiele szerzej. Chce dotrzeć do tych pokładów ludzkiej wrażliwości, które były dotąd nie do końca pootwierane. Trudna to sztuka, ale Elizie Segiet udało się doskonale. Samoświadomość poetki jest już tak duża, że łatwo przychodzi jej stopniowanie emocji. A to bardzo ważne w dzisiejszej poezji, jakże mocno odartej z samokrytycyzmu. Ona już wie, że skromność i samoświadomość w poezji, to jej wielka wygrana. Kiedy czyta się wiersze z tomu Magnetycznima się nieodparte wrażenie, że autorka stąpa po kruchym lodzie, który ma się za chwile załamać. Ale nic bardziej mylnego. Kolejne wersy potwierdzają tylko siłę i magię jej wierszy. Są czyste, jakby odarte z niedoskonałości. Krótkie, syntetyczne, ale nie bez głębi i refleksji, która jest nieodzowna poezji. Autorka wyczuwa, co jest potrzebne, co uspokaja, co pobudza, a co jest tylko mdłą pisaniną, dlatego potrafi z powodzeniem omijać skały wystające z wody poetyckiego patrzenia na świat.
Kiedy Eliza Segiet ubiera swoje wiersze w słowa, to wydaje się, że opowiada swoje życie. To, co wydarzyło się w rzeczywistości. To, co istnieje. Patrzy na życie z wielką nadzieją, chociaż wie, że ono czasami wymyka się człowiekowi z rąk, ucieka. I jest tak, jakby to, co linijka po linijce starannie się zapisuje, nigdy tak naprawdę się nie wydarzyło. I to jest ta wielka magia literatury, wielka magia ludzkiego umysłu, która potrafi wymyślić tak wspaniałe strofy.
Andrzej Dębkowski

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s